pl Polish en English de German

 

Latarnia Morska w Niechorzu

Latarnia morska w Niechorzu, określana jest mianem jednej z najpiękniejszych na polskim wybrzeżu. Licząca 45 m budowla z czerwonej cegły wzniesiona na wysokim klifie, góruje dumnie nad okolicą. Na wysokości 35,7 m ulokowano taras widokowy, z którego roztacza się widok na okolicę w promieniu kilku kilometrów. Budowlę ukończono w 1866 r. na mocy zarządzenia wydanego przez niemieckie Ministerstwo Żeglugi z dnia 15 maja 1863 r.

Światło latarni można dostrzec z odległości 20 mil morskich (37 km), dzieje się to za sprawą żarówki mocy 1000W, której moc jest 20-krotnie wzmacniana przez system pryzmatów.

Nadmorska Kolej Wąskotorowa

Wypoczywając nad morzem należy obowiązkowo skorzystać z oferty jednej z najpopularniejszych atrakcji turystycznych Pomorza Zachodniego, jaką jest Nadmorska Kolej Wąskotorowa. Historia nadmorskiej wąskotorówki rozpoczęła ponad 120 lat temu, kiedy to kolej po raz pierwszy wyruszyła w trasę z Gryfic do Niechorza. Mijały lata, zmieniały się kolejne rządy i systemy polityczne, przesuwały się granice, przemijały mody i pokolenia, ale podróż po wąskich torach wciąż fascynuje i działa na wyobraźnię.

Nadmorska Kolej Wąskotorowa jest jedną z zaledwie trzech czynnych wąskotorówek w Polsce, poruszających się po torach o rozstawie 1000 mm. Po trwającej 3 lata rewitalizacji, nadmorska kolejka przeżywa swą drugą młodość, przewożąc jak za czasów swojej dawnej świetności tysiące turystów. Przejazd zabytkową wąskotorówką na trasie z Gryfic do Pogorzelicy to prawie dwugodzinna, sentymentalna podróż wśród malowniczych nadmorskich krajobrazów. Na trasie kolejki, oprócz urzekającej natury znajduje się wiele ciekawych zabytków architektury oraz wartych odwiedzenia atrakcji turystycznych.

Muzeum Rybołówstwa Morskiego

Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Niechorzu powstało z inicjatywy lokalnej ludności zgromadzonej wokół głównego pomysłodawcy – byłego rybaka Henryka Gmyrka. Najważniejszym celem powstałej placówki miało zostać szerzenie wiedzy o miejscowej kulturze rybackiej, tak wśród licznie odwiedzających Gminę Rewal turystów jak i stałych mieszkańców. W listopadzie 1992 został powołany Społeczny Komitet Organizacji Muzeum Rybackiego w Niechorzu. Owocem starań stało się przydzielenie budynku oraz funduszy na potrzeby powstającego ośrodka. Siedzibą Muzeum stał się niewielki budynek przy ówczesnej ul. Marchlewskiego. Otwarcie dla zwiedzających nastąpiło 11 czerwca 1994 roku. Stałym opiekunem Muzeum została Grażyna Sędłak. Na ekspozycje składały się eksponaty ze zbiorów marynistycznych ze Szkoły Podstawowej w Niechorzu, depozyty oraz dary. Wśród nich znalazły się narzędzia połowowe, łodzie, okazy ryb, dokumenty oraz fotografie związane z rybołówstwem morskim i jeziorowym.

Z biegiem lat działalność Muzeum Rybołówstwa Morskiego w Niechorzu rozwijała się. Przybywało eksponatów, nawiązano kontakt z innymi muzeami, rozpoczęto działalność edukacyjną. Muzeum stało się miejscem spotkań wszystkich aktywnych stowarzyszeń gminnych. Szczególnie związanym z placówką stało się Stowarzyszenie Miłośników Tradycji Rybołówstwa Bałtyckiego oraz Muzeum Narodowe w Szczecinie. Owocem tej współpracy jest organizowane corocznie Święto Śledzia Bałtyckiego oraz wystawy czasowe. 

Ruiny kościoła w Trzęsaczu

Najbardziej legendarnym miejscem w gminie Rewal jest Trzęsacz, a dokładnie tamtejsze ruiny średniowiecznego kościoła, o których istnieniu przypomina już tylko fragment południowej ściany. Pozostała część świątyni runęła do morza na skutek erozji klifowego brzegu.

Legendarne, bo wokół urosło wiele legend. Choćby ta dotycząca odległości świątyni od brzegu morskiego w momencie budowy na początku XIV wieku (pierwsze udokumentowane wzmianki o istnieniu kościoła pojawiają się w 1331 roku). Co źródło, to inna odległość. Najczęściej pojawiają się wzmianki o 2 kilometrach lub 1800 metrach. Istnieją jednak opracowania mówiące o zaledwie 250 metrach. Pewne jest tylko to, że nikt nie postawił tej świątyni nad samym morzem, a nam pozostaje dyskutować o tempie erozji brzegu na przestrzeni 7 wieków.

Kościół stał się symbolem walki człowieka z morskim żywiołem rozpowszechnionym w Polsce dzięki zdjęciu w szkolnych podręcznikach do geografii. Pierwsze działania mające na celu ochronę brzegu i ratowanie kościoła podjęto na mocy dekretu Króla Prus w 1772 roku po tym, jak rok wcześniej do morza runęła część przykościelnego cmentarza. Działania ochronne okazały się na tyle nieskuteczne, że jesienią 1856 roku podjęto decyzję (ostatecznie weszła w życie dopiero 18 lat później) o zamknięciu świątyni. W 1901 roku na Wielkanoc do morza runęła północna ściana. Od tego czasu datowano jeszcze siedem przypadków osunięcia się fragmentów muru – ostatni 1 lutego 1994 roku.

Co się stało z cmentarzem. Przeniesiono go do parku, w którym kilkadziesiąt lat później zbudowano neogotycką świątynię czynną do dziś. Przenosiny trwały jednak bardzo mozolnie i pierwszy pochówek na nowym miejsku miał miejsce dopiero w 1812 roku.

Trzęsacką świątynię zbudowano na planie prostokąta z cegły gotyckiej układanej w tak zwane wiązanie polskie, choć istnieją wzmianki, jakoby początkowo kościół był drewniany. Całość kilkakrotnie była przebudowywana bez zachowania jakiegokolwiek stylu architektonicznego. Dlatego też błędne jest nazywanie kościoła w Trzęsaczu mianem „gotyckiego”.

Od 1650 roku świątynia miała drewnianą wieżę, która na skutek licznych nieszczęść (uderzenia pioruna i sztormu) przetrwała tylko do roku 1818. Natura nie szczędziła trosk także kościołowi. W lipcu 1658 roku zawaliło się sklepienie krzyżowo-żebrowe sufitu uszkadzając przy okazji ołtarz maryjny. Nowy ołtarz, ufundowany przez rodzinę von Flemmingów, trafił do świątyni dwadzieścia lat później – obecnie zdobi on wnętrze kościoła w trzęsackim parku – natomiast stary obraz można oglądać w kościele w Rewalu.

Charles Pattison, znany brytyjski marynista, przez jakiś czas na początku XX wieku przebywał w Rewalu. Kościół w Trzęsaczu stanowił jeden z jego ulubionych tematów malarskich. Jeden ze swoich obrazów, namalowany w 1905 roku, przekazał lokalnej społeczności. Dzieło wisiało przez kilka dekad w świątyni neogotyckiej, a obecnie można je zobaczyć w jednym z kościołów w niemieckim Travemünde. W Muzeum Sztuki Nowoczesnej (MoMA) w Nowym Jorku można zobaczyć całą serię szkiców i akwarel (wykonanych w latach 1928–1953) poświęconych ruinom w Trzęsaczu autorstwa Lyonela Feiningera, który podczas pobytu w Mrzeżynie na przełomie lat 20. i 30. ubiegłego stulecia zachwycił się trzęsacką świątynią.

Warto wspomnieć, że w miejscu, w którym stoi fragment ostatniej ściany średniowiecznego kościoła, przebiega 15 południk długości geograficznej wschodniej wyznaczający czas środkowoeuropejski (CET).

Plac Wielorybów w Rewalu

W 2011 roku centrum Rewala zyskało nowe oblicze. Zdaniem jednych wypiękniało, zdaniem innych sporo straciło na skutek wycinki wielu drzew. Bez względu na opinie centrum cieszy się niesłabnącym zainteresowaniem turystów. Szczególnie popularny jest taras widokowy stanowiący zwieńczenie deptaku ciągnącego się od ronda przy kościele oraz będący głównym zejściem na plażę. Rewalski taras nie jest tak długi ani wysoki jak ten w Trzęsaczu, jednak i z niego roztacza się doskonały widok na morze. Szczególnie chętnie odwiedzany jest podczas zachodów słońca.

Innym charakterystycznym elementem placu są majestatyczne rzeźby. Według legendy w XVIII wieku tutejsi rybacy wyłowili z Bałtyku wieloryba. Ta opowieść stała się inspiracją dla Wiktora Szostały to stworzenia dwóch wielorybich szkieletów z wiecznie rdzewiejącego metalu. Konstrukcje są ciężkie – 10 i 5 ton – jednak nie zakłócają krajobrazu i stanowią dla turystów znak rozpoznawczy miejscowości. Ciekawostkę stanowi fakt, że wprawdzie ogłoszono i rozstrzygnięto konkurs na imiona dla szkieletów, jednak nowe nazwy zupełnie się nie przyjęły.

Początkowo z wielorybów o każdej pełnej godzinie tryskała fontanna wody, jednak szybko tej atrakcji poniechano – rdza z konstrukcji pokrywała rudym kolorem niemal cały plac. Jeśli dodać, że koszt rzeźb był większy niż niejednej fontanny miejskiej, nie można się dziwić, że mieszkańcy darzą wieloryby na placu w centrum Rewala znacznie mniejszą sympatią niż wczasowicze.

Ostatnią atrakcją głównego placu jest niewielki, sztuczny strumyk, który przepływa w aluminiowych, podświetlanych rynnach. W kilku miejscach woda wylewa się ze swojego koryta, spadając kaskadowo na podłoże. Cała konstrukcja ma dawać ochłodę w skwarne dni.

 

POWRÓT DO STRONY GŁÓWNEJ